Książki

Pisanie książek to bardzo miłe zajęcie. Poświęcam mu kilka godzin dziennie; czasami kilkanaście. Nie znaczy to wcale, że jestem jakoś szczególnie dumny z mojego dotychczasowego dorobku. Połowa to książki doraźne - literatura felietonowa (dziwna rzecz - akurat te sprzedają się najlepiej). Druga połowa to literatura podróżnicza - tu widzę swoją przyszłość.

Najbardziej lubię "Gringo wśród dzikich plemion" może dlatego, że to był początek serii. (seria "Biblioteka Poznaj Świat") A może dlatego, że pisząc poprzednie dopiero szkoliłem warsztat i dzisiaj napisałbym je całkiem inaczej, natomiast z "Gringo..." jestem zadowolony.

Kolejna - tym razem pełną gębą powieść przygodowo-podróżnicza - nosi tytuł "Rio Anaconda". Następne dwie czekają w kolejce - "Gringo na końcu Orinoko" (wznowienie) oraz "Puerto Vagabundo". No ale nie wszystko na raz.